Artykuły, Popularne

Związek akuszerek

2015-09-27

Odczyt Janusza Korczaka dla stowarzyszenia/związku akuszerek, pt. „Tajemnice pracy zawodowej akuszerek”; ukazał się w druku w „Krytyce lekarskiej”, nr 2-3 (luty-marzec 1907 r.). Publikujemy fragment, w którym Korczak zestawia ze sobą nieskuteczną filantropię z działaniem związkowym:

Nieledwie wczoraj jeszcze pragnęliśmy sercem karmić starców, kaleki i sieroty, leczyć chorych i grzebać zmarłych – sercem ulepszać warunki płacy i pracy, sercem budować szpitale i nieść oświatę, sercem kąpać robotnika. Teoria serca, kojącego wsze bóle, radzącego wszystkim niedomaganiom, tulącego anielskimi skrzydłami każdą niedolę, wsłuchującego się czule w każdą potrzebę życia – zakończyła bezpowrotnie swój długi żywot smutnej pamięci. Na jej miejscu powstała młoda, mocna, dumna teoria zrzeszeń, stowarzyszeń, związków – słusznych żądań i rozumnej samopomocy.

Gdyby przed laty miłości pełne oko dobroczyńcy zahaczyło o dolę i niedolę akuszerek – pisano by o tym w gazetach sążniste artykuły, pełne okrzyków i zaklęć – urządzono by tuzin komitetów z trzema tuzinami posiedzeń, długo zbierano by składki, śpiewano i tańczono, aż wreszcie powstałby przytułek na pięć łóżek – koniecznie pod wezwaniem i koniecznie z poświęceniem i śniadaniem dla prasy – i tylko dla steranych pracą – i tylko dla mocno protegowanych – i koniecznie, i nieubłaganie pod protektoratem sędziwej hrabiny. Gospodynią przytułku byłaby uboga daleka krewna jednej z możnych pań; byłoby tam mało jadła i dużo modłów, a szwajcarem* byłby może bezręki robotnik, który uległ wypadkowi w fabryce członka zarządu – „cnotliwego stowarzyszenia pomocy dla moralnych akuszerek”.

Szczęściem, miłości pełne oko dobroczyńcy nie zahaczało o los akuszerek – nie mamy przytułku na pięć łóżek dla nich – i pracowały sobie, chorowały, wpadały w długi, umierały, pozostawiały sieroty – czytały romanse lub żywoty świętych – wreszcie kształciły się bez pomocy tyle uwielbianej filantropii […].

Zaprawdę, akuszerki ani modne, ani popularne nigdy być nie mogły. I sprawa ich „byłaby lat dwieście pode drzwiami stała”, gdyby nie wartki prąd ostatnich czasów, który zgromadził je, oświecił, pobudził do czynu, zrzeszył w jedną rodzinę ludzi pracujących w jednym fachu, a więc związanych wspólnymi sprawami, zagadnieniami, wspólną dolą.

Przed paroma miesiącami odbył się wiec akuszerek, nieco później zalegalizowane zostało ich stowarzyszenie, dziś po raz pierwszy odzywają się do społeczeństwa – nie z prośbą, nie ze skomleniem głodnego, opuszczonego przez macochę-niecnotę i bezradnego pisklęcia ludzkiego, ale z szeregiem żądań; zwracają się do lekarzy nie w potulnej, jękliwej, kornej, pełnej zachłyśnięć mowie, ale śmiałej i szczerej; zwracają się wreszcie do koleżanek z szeregiem veto i iubeo – zabraniam i rozkazuję.

Bo dziś nie jest to już stado zahukanych, niepewnych dnia jutrzejszego, naiwnych dziewczątek, zapłakanych wdów i poczciwych staruszek, ale zwarta rzesza fachowców, mających wspólne ideały, wspólne hasła, ustokrotnioną siłę do parcia naprzód, do obrony, gdy kto wrogo wystąpi przeciw zbiorowemu ciału, do walki wreszcie, gdy kto stanie w poprzek ich dążeniom…

Przypis:

  • szwajcar – daw. portier, odźwierny.

Źródło: Janusz Korczak, Tajemnice pracy zawodowej akuszerek (Odczyt wygłoszony na korzyść stowarzyszenia akuszerek), w: Janusz Korczak, Wybór pism. Tom IV, Warszawa 1958, s. 391-392.

Tekst został poddany nieznacznej redakcji; uwspółcześniliśmy kilka zwrotów.

Korczak_P_20150927_122607_001_1_rdŹródło: Janusz Korczak, Wybór pism. Tom IV, Warszawa 1958.

Akceptuję
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.